Knedle ze śliwkami

Knedle ze śliwkami

To tradycyjne danie kuchni czeskiej i słowackiej, już w dzieciństwie skradło moje serce. Powiedziałbym, że jest to kombinacja naszych leniwych pierogów z normalnymi pierogami. Choć i pochodzenie nazwa sugeruje, że jest to trudne danie, to zapewniam, że tak nie jest. A więc – do dzieła!

Składniki na 4 osoby:

ciasto:

1 kg ziemniaków

sól

100 gramów masła

1 jajko

250 dag mąki (używam pszennej)

nadzienie:

15-20 śliwek 

jeden cukier waniliowy

dwie łyżki cukru pudru

cynamon (opcja)

Posypka:

Cukier puder (zależy od tego, jak bardzo lubimy słodkie – od łyżeczki do łyżki na jednego knedla)

odrobina masła świeżego na jeden knedel.

Przygotowanie:

Obieramy i gotujemy ziemniaki, rozgniatamy je tłuczkiem, jak, jak na zwykłe puree ziemniaczane. Kiedy trochę przestygną, dodajemy 100 dag masła – fajnie się roztapia w ciepłych jeszcze ziemniakach. 

Następnie dodajemy szczyptę soli, jedno jajko i ćwierć kg mąki.

Wszystko razem mieszamy, idzie to zaskakująco łatwo, mieszamy do momentu, kiedy ciasto nie klei się do ręki – być może trzeba będzie dosypać mąki, to zależy od ziemniaków. 

Nasze ciasto nie jest sztywne, jest takie trochę, jak bardzo miękka plastelina, trochę przelewa się przez ręce, ale jeżeli potrafimy ulepić z niego kulkę i ona jakoś się trzyma względnie swojego kształtu, to znaczy, że jest gotowe. 

Przygotowanie śliwek:

Nadcinamy owoce tak, by wyjąć pestki i przygotowujemy “farsz” do śliwek, czyli mieszamy cukier puder wraz z cukrem waniliowym. Można dodać tez cynamon, ale ja osobiście nie lubię. 

Układamy ciasto w postaci dużego wałka:

I odkrajamy kawałek taki, by zawinąć później w niego śliwkę – ja próbuję najpierw, zależy to bowiem od wielkości śliwek (te na zdjęciu są wyjątkowo duże, zdecydowanie za duże nawet, ale cóż, takie kupiłam. 

W paszczę śliwki wsadzamy łyżeczkę naszej mieszanki – cukrów, obtaczamy ciasto wokół śliwki, warstwa powinna być około 1,5 cm. Możemy dodatkowo obtoczyć knedle w mące – opcja.

Gotowe knedle wrzucamy do wrzącej, lekko osolonej wody i czekamy, aż wypłyną, po czym gotujemy jeszcze pięć minut.

I gotowe! 

Knedle posypujemy cukrem pudrem z odrobiną masła.

Smacznego!

PS. knedle można mrozić.

Jeśli jesteście zainteresowani innymi przepisami, możecie znaleźć je w książce “Samos mój Eden”, którą kupicie pod tym linkiem Samos mój EDEN